Się wkurzyłam

0 Flares 0 Flares ×

Obiecałam sama sobie, że o wośp tego roku się nie wypowiem. Myślę, działa, niech działa. Nie moja działka i nie mój klimat ale innym z tym po drodze, i dobrze. Drewniej to się słyszało o procesach i nawet orzeczeniach na niekorzyść lidera ale czort. Ludzi bardzo przekonują sprzęty w szpitalach, to co się będę przypitalać. Chcesz czynić dobro, czyń. Proste.

Ale dlaczego ja mam się przez to czuć jak dziad, skąpiec i cham. Reklama związana z wośp jest tak nachalna, że aż sięga do mojego sumienia. Że ja, nie dając, jestem po prostu inna. Świnia. Niewprost. Jasne. Ale kto współczesnie nie czyta miedzy wierszami. No, proszę państwa. Gdybym to ja tak waliła po was, że nie dajecie na Caritas czy inne dzieła, byłoby święte oburzenie, że tykam czyjeś sumienie. Nie tykam. Robię swoje. Nie ufam p. Owsiakowi, bo się dowiedziałam kilku rzeczy na temat jego przeszłości oraz sposobu rozliczania forsy. Że nie cała idzie na wośp i sprzęty ale część trafia na prywatne potrzeby. I, szczerze, niech tam idzie i na prywatne. Tylko, niech będzie to jawne i uczciwie rozliczone: tyle na dobroczynność, tyle dla mnie. Nie wspomnę o zaangażowaniu mediów, służb i wielu podmiotów, za których usługi trzeba z czegoś zapłacić. Dla mnie cała ta inicjatywa jest napompowanym medialnie, kosztownym społecznie wydarzeniem, na którym ktoś sobie zbija polityczny kapitał a  sprzęty, o które kaman, to całkiem poboczna kwestia. Coś trzeba wrzucić, bo co ludzie powiedzą. I rzeczywiście, w niedofinansowanej służbie zdrowia to ma swoje znaczenie i wielu śmiertelników może dostać potrzebne wsparcie. Ja nie byłabym przeciwna, gdyby sprawa była postawiona jasno: sypnę trochę do szpitali ale, generalnie, to mój sposób na kasę. I wtedy decydujcie, z pełną świadomością, co na co. Mnie wnerwia to przekłamanie, niejasność celów i medialna nachalność, deprymujaca tych, którzy mając swoje powody, nie popierają wośp.

Ja, generalnie, popieram dobroczynność. I nie jest to gołosłowie. Ale, naprawdę, nie idę z tym do mediów, nie robię z siebie idola Polaków, bo uważam, że dobroczynność to naturalny odruch jednego, który ma sposobność wesprzeć drugiego. I czym tu się chwalić? Można zejść z kosztów (m. in. na reklamę), mniej zebrać ale i mniej wydać na koszta imprezy i sprawić, że tyle samo pójdzie do szpitali. Można. Ale daliśmy się uwieść iluzji, że bez szumu medialnego nas nie ma a przede wszystkim nie ma tego, co czynimy z dbałością, by nie wiedziała lewa ręka, co czyni prawa. To do mnie bardziej przemawia niż fajerwerki, róbta co chceta, zgiełk i rekordy. Sory.

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×