Bez trzymanki

0 Flares 0 Flares ×

Dzisiaj Trzech Króli. To se świętuję. Taki mam prywatny powód i nie-powód ale co tam. Dogadzam se dzisiaj, że aż.

Wyspałam się słusznie i nie od razu w gary. Nie od razu. Najpierw ogarnęłam total w łazience z praniem po tygodniu. To zeszło trochę. Potem dopiero gary. Młodzież spała, ale, o dziwo, Błażciu, mój kumpel i towarzysz, obudził się około południa i zadeklarował istotną pomoc i wykonał. Zmywarka zadźwięczała pełnią naczyń i chyba nawet poszło zmywanie. To mogłam przed Mszą zrobić rosół i wstawić do brytfanny pieczeń. No i się piekła. Po Mszy zjedli my obiad i dopiero zakasałam rękawy. Oj, ludzie.

Zatem około szesnastej tego świątecznego dnia, poprosiłam Błażcia, by jechał ze mną. Miała to być próbna  trasa do pracy, około 35 km. Mówię synowi, jedź do tesco zatankować. On, że nie trzeba a ja, że trzeba. Zatankował, wychodzi z auta i : jedź. Ja: nie. Kuma, kuma, jedzie jeszcze, zatrzymuje się na poboczu gdzieś i znowu: jedź. Kurna. Wysiadam, przesiadam się. Boże, to nie jak w toyocie. Siadam jednak i jadę. No, jadę, sama, czaisz. Trzęsą mi się ręce i nogi ale jadę. Ten mi delikatnie mówi to i tamto i niech go Bóg  błogosławi za to. Trochę nie czuję w tym fordzie zależności między skrzynią biegów a gazem  ale stopniowo mi się układa. I światła inaczej. Na szczęście, kierunkowskazy tak samo. Ja se muszę toyotę kupić, żeby na drodze ogarniać. Wróciliśmy.

Uff. Piwko. Nie, nie tak szybko. Jeszcze Ambriemu jedzonko dowieziemy , Przema odwieziemy i dopiero. Znowu siadam, nie boję się. Jedziemy na Braniborską przez to poryte miasto i , o, wa, dojeżdżam. Podaję obiadek i walimy dalej. Zmeczonam. Syn, siadaj. Trochę przez to centrum błądzimy, ono totalnie porąbane jest…

Jakoś dowozimy Frienda i docieramy do domu. Tera już luz. Przełamałam strach przed jazdą. Bez p. Tomka. Będę kierowcą. Już nic mnie nie zatrzyma. Chyba, że…

No, ale, nie. Jest dobrze. Dziękuję , Syn. Bez Twojego obok delikatnego pogadywania, nie miałabym odwagi. Jednak, rzeczywiście. Jedna rzecz, dostać to prawko, druga, całkiem inna, odważyć się go używać. Schłodzone piwo smakuje jak miód. Miodowe. 

Życie to ciekawa sytuacja. Co tam znowu pojawi się na horyzoncie?

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×