Jeszcze nie

0 Flares 0 Flares ×

Potem, odwróciwszy się na pięcie, nie powodując najmniejszego szmeru, przyglądała się przez krótką chwilę Burowi. Widok był, jak od lat, ten sam. Bur był bury. To wszystko. Nie znalazłszy niczego, co mogłoby przykuć jej uwagę choćby jeszcze na ułamek sekundy, wróciła do poprzedniego układu ciała. I tak nadal pozostała.

Dnie zmieniały się w noce a noce w dnie. Przez kolejne tygodnie, miesiące i lata. Szara jama szarej egzystencji szarej Poczłunicy nie traciła nic z jakości szarości. W końcu przecież nie dało się dłużej tkwić w utkniętej pozycji znieruchomienia. Czas robił swoje. Płynął. Niemowlęta zamieniały się w rozbieganych przedszkolaków a przedszkolaki, nie wiadomo kiedy, w następnych dorosłych. 

Jak się masz. Jeśli masz ochotę odpowiedzieć na pytanie z górnego rogu ekranu, puknij się w czoło.

I tak właśnie nastąpił przełom. Puknięciem w czoło. Szarość traci intensywność. Źródło jej zasilania stopniowo zanika i chowa się za rogiem, czekając jeszcze swojej chwili. Jeśli ją dostanie, wykorzysta ale przełom to nie byle co, co by się od razu spękło. Szarość wali na oślep szarością i wścieka się miernością mocy rażenia. Prawdopodobnie nie odpuści, bo nie lubi, gdy traci pole. Tak jak pies ujadający za karawaną.  Trochę drażni zmysł słuchu ale nie zaszkodzi ani nie zatrzyma.

Bo gdy tak wychyniesz głową z szarej jamy, już tam na wieki nie zostaniesz. Świat odkrywa swoje propozycje  i podstawia wehikuły. 

Na jakiś warto wejść. Na który? Dokąd pojedziesz bez prawa jazdy, skóry i fury?

A więc, stoi taka niezorientowana i duma. Nie wie. Jeszcze nie.

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×