EDK2unnamed

Nie dodawaj

0 Flares 0 Flares ×

Kończę dzień grzańcem, bo zimno było.

Niebo nie dało ciepła wiosny, pozostawiając nas, ziemian, losowi niehojnego niby-przedwiośnia. A to, państwa proszę, środek kwietnia. Człowiek myśli, że pogoda idzie już letnia. Nie bardzo.

Jest czas wielkanocny. Stało się, w międzyczasie, wiele. Były Święta. Wolne. Stół zastawiony hojnie. Goście. Zawijaki wołowe mojego przepisu i wykonania. Zazdrośćcie. Ciasta wykonania Iki i inne, mnogie przekąsiki. Tak. Zapiszę was od maja na basen, bo, człowiecze, kręgosłup masz jeden a póki młody niech ma szansę  na odgięcie, skoro się już zdążył skręcić.

Rozmowy przy stole i w kuluarach. Problemy życia, śmierci, przeżycia i ciągle, ciągle, dzieci.

I trochę, pośród gości, zwykłej, ludzkiej samotności, która  czając się zawsze tu czy tam, nie odpuści.

Szczerze. Noc minęła snem sprawiedliwego. Kolejny dzień mija. Pobudka dawno w tyle a przede mną jeszcze odwieczne, uczniowskie pytanie: na co mi to, pani?

I zanim przestanę umieć odpowiadać, razy ileś przyjadę, razy ileś wyłożę, razy ileś wrzucę prawie puste kartki do torby, by wrócić i zadać, to samo, uczniowskie pytanie: na co mi to, Panie?

Że umysł woli leżeć niećwiczony, bo ciekawsze są krowie ogony. Że szkolna tablica to obiekt, pomimo skromnego kształtu i wystroju, budzący skrajne emocje i odwieczne boje. Że wszystko, co jest,  może stracić sens.

Czas mija. Skrajne stany ustępują pola ciszy. Życie się przewija, jak paciorki różańca przesuwane  na dłoni,  nie zawsze ufne, tak często zalęknione. I takie ono, pośród mozaiki sensów, często  z sensu okradzione.

Nie pytajcie, mnie co po co. Żyjcie chwila po chwili, jakbyście za jedną chwilę żyć skończyli. W blacie szkolnej ławki nikt nie ukrył głębokich mądrości. Jeśli gdzieś są, dają się odkryć tylko tym, którzy chcą. I ci podnoszą głowę a reszta zwiesza.

Nie zachlej weekendu. Nie dodawaj grzechu do grzechu.

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×