Archiwum miesięczne:Styczeń, 2017

GERMANY-WEATHER

Chciej i piej

Ot, co. Zgroza zajrzała przez okno. Czaiła sie, czaiła i dzisiaj mnie dopadła.Chciałam udać, że jej nie ma i że wszystko jest normalnie, jak zawsze, swojskie i w zasięgu kliknięcia. Wróciłam do domu, siadłam na kanapie, nie włączyłam neta i postanowiłam poddać się sytuacji. I tak, nerwowo łypiąc okiem na resztę domowników, odgrażałam sie półgębkiem,…



P1170043

Dalej

Gruby zeżarł resztę jogurtu. Powiem, że ledwo udało mi się zjeść obiad a podano bułki na parze do wyboru z sosem lub jogurtem. Ja takie cuda to na słodko, więc poprosiłam z jogurtem a ten włazi mi na kolana i do pudełeczka prawie pustego łeb kładzie. Ja: o ja, co jest? I skmina. Gruby uwielbia…



Lepiej nie może

Dobrze. Dodam nowy. Środkowotygodniowy wieczór styczniowego dnia. Zimno, jak w psiarni. Podobno krąży ptasia grypa i zaraża zwierzęta. Słyszę, by nie chodzić na wały i nie przywlekać na podeszwach bakcyli. Ni to zima ni to nie-zima. Ciepła ni ma i zimna zimowego ni ma. Czekamy na lutowe ocieplenie i ferie. To ostatnie słowo budzi nieziemskie…



Survive

Napisy końcowe cofałam kilkakrotnie. Cisza. Cisza przed burzą. Muza. Ojciec jest średnio utalentowany – na tyle, że potrafi sam opanować sztukę gry na pianinie i zrozumieć, kim jest Rachmaninoff. Dba o rodzinę, dzieci nie są głodne i mieszkają w ludzkich warunkach a żona czmycha po kątach, gdy on się gniewa i wali pięścią w stół…



lis

Uwaga

Uwaga, uwaga, tu lis. Dodaję nowiuteńki wpis. Bez tematu, bez treści, jak leci. Życie leci jak talerz latający, leci, zawraca, krąży. Podobno czas to ściema i go po prostu nie ma. To, że każdego dnia zmianą dostajesz w twarz, wynika z doboru wartości kilku istotnych stałych, których znikoma zmiana  zmiecie system w niebyt – jeśli…



O filmach trzech

Zatem, otwarwłszy dzisiaj oczy i, za tą pierwszą czynnością podążywszy, wstawszy z łoża  zasłużonego wypoczynku człowieka sprawiedliwego, albo sprawiedliwego snu człowieka zasłużonego, udałam się na chatę. Przypomniało mi się pokłonić Panu Bogu znakiem krzyża i za sprzęty, niedzielnym porankiem, czyszcząco sprzątające się chwytam.. Weekend urzytkownicy, łącznie ze mną, spędzili imprezowo-chorobowo, więc sprzatnąć chaty na niedzielę,…



Przychodź

Spokojna uliczka z tych bocznych, przy osiedlu jednorodzinnych domków. Spokojnie se marznę, czekając. Piętnasta trzynaście. Lekcja czekania przede mną. Niebo zasnute burym kożuchem z pieców i rur wydechowych. W pobliskich domach pogaszone światła i milczące, czyste kominy. Ludzie jeszcze nie wrócili z pracy, bo, aby te domy utrzymać, muszą ciężko i długo pracować. Cisza. Czasem…



Wysoko, wysoko…

Ścięło, że trzaska. W końcu zima jak zima. Obrazy zastygły w białych barwach. Świat spowolniał. Ludzie chowają się po ogrzanych domostwach. Czas na przycupnięcie i przetrwanie. Miałam pisać o sztuce około- i sakralnej. Prawdę powiem, wielkim sztukmistrzem w sztukach nie jestem, nawet więcej powiem – żadnym, ale mam swoje gusta i drobniejsze próby w tym…



Żałuję

Wczoraj wcięło mi cały wpis. Temat był intrygujący. Niestety, nie zachował się nawet szkic, co zwykle jednak można odnotować. Takie automatyczne zapisywanie szkicu towarzyszy mi zawsze a wczoraj po prostu  stało się inaczej. A ponieważ mój kompik się zrył , więc używam głównie Błażejowego, na którym nie ma worda – zatem piszę tekst bez swojej…



Misie?

Ponieważ tak bardzo czekacie, napiszę. Choć nie chce mi się. Nowy rok nastał nam a stary się zwinął. Zimno. Powiadają, że nadejdzie niebawem jaka zima i że wówczas mróz potrzyma. Z przerażeniem odkrywam, że ferie dopiero w lutym. Półtora zatem miecha z zimą na ty. Na przystankach,  na transport publiczny miejski i pozamiejski czekając. Bo…