P1170043

A Tobie chwała a dla mnie łaska Twoja

0 Flares 0 Flares ×

Popatrz. Włączam komputer, klikam, na co chcę i jest. Kabel w sieci przesyła energię a inny łączy ze światem. Zanim włączyłam komputer, wypiłam kawę. W szafce był jej zapas, z kranu leciała woda a do palnika dochodził gaz.

Nie pojmuję, jak na to wszystko wystarcza moja,  czy pozostałych członków rodziny,  praca. To, czym dysponuję, a, wedle standardów zamożności, naprawdę nie mam wiele, zadziwia mnie. Moje godziny przegadane wobec tej czy innej grupy nastolatków, moje ślęczenie przy parszywej, aczkolwiek elektronicznej, papirologii, zamienia się na dostępność mediów, kąt, z którego nikt nie przychodzi nocą wyłomotać okien czy drzwi, by posłać mnie w daleki Sybir. Czas jest dla mnie bardzo łaskawy. I, zanim wypiłam dzisiejszą kawę, poprosiłam Pana, by Jego Słowo dla mnie się otworzyło a mój umysł był w stanie je przyjąć. Nawet zapomniałam podziękować za to wszystko, czym dysponuję, a co wydaje się takie oczywiste a nie jest.

No bo weźmy taki czy inny obszar na świecie, gdzie z powodu wiary w tego samego Boga mojego, inni ludzie cierpią prześladowania, gniją po więzieniach w nieludzkich warunkach. Nie tak, jak Brewik, z dostawą seksu i wszelkich udogodnień. Takiemu w tym świecie nie odmawia się ludzkich praw do realizowania ludzkich i nie tylko ludzkich, potrzeb. Chrześcijanie cierpią, jak zawsze, ciężkie, bezlitosne prześladowania i trwają, pomimo męczeństwa, które przecież bez dostępu Boskiego by nie miało miejsca…

A dla mnie moje poranne wstawanie w wygodnym łóżku, z perspektywą kilku tygodni nie chodzenia do pracy z zachowaniem wszelkich praw pracowniczych, łącznie z pensją i całym pakietem, który jednak jakoś rośnie na moim zusowskim czy jakimś tam koncie, wydaje się takim     n i c z y m. Mam więcej niż myślę. Tylko moja czujność i moja wrażliwość przysnęły. Moja czujność zapomniała o tym, co tuż tuż a moja wrażliwość odsunęła  na niewidoczne pokłady pamięci problemy zewnętrznego świata. Skupiam się, jak przetrwać kolejny dzień remontu, denerwuje mnie pył, przedłużające się prace i topnienie kwoty na koncie. I to są, drodzy bliźni, moje problemy.

A zatem Słowo, które Pan dał mi, ale również i Tobie, do rozważenia na dzisiaj brzmi jak dotyk Anioła, jak najczulsza pieszczota dla ukochanej osoby. Ale nie jest ono titu fritu kuku mumu. Nie jest. Bo Bóg traktuje mnie poważnie:

‘Synu, jeśli przyjmiesz moje nauki i zachowasz u siebie wskazania; ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności swe serce; jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów, to bojaźń Pana zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego wychodzą wiedza i roztropność; dla prawych On chowa swą pomoc, On jest tarczą dla żyjących uczciwie. On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych. Wtedy sprawiedliwość pojmiesz i prawość, i rzetelność i każdą dobrą ścieżkę.’ (Prz 2,1-9)

 Zwróciły moją uwagę  te oto  słowa, których Pan dzisiaj używa: mądrość, roztropność serca, rozsądek, rozwaga, bojaźń Pana, znajomość Boga. Pierwsze cztery zasługują na uwagę, ponieważ poprzez nie realizuje się     n a s z    wkład w budowanie z Bogiem relacji. Po mądrość MY mamy nachylić swe ucho a po roztropność swe serce. Rozsądek MY mamy wezwać a rozwagę, uwaga, ‘donośnie przywołać’. Zwróćmy uwagę na użyte czasowniki. ‘Nachylić ucho’ – czyli właśnie z uwagą nasłuchiwać, by odnaleźć w głębi siebie, i może  w świecie to, co Pan chce objawić jako swoją mądrość. „Nachylić serce’ mamy ku roztropności. Zatem, w sferę uczuć musimy wpuścić emocjonalny porządek. Rozsądek mamy wezwać. Zatem nie jest tak, że on jest tu i teraz. Mamy użyć naszych narządów mowy i woli, by krzyczeć do Boga  o rozsądek, byśmy trzeźwo patrzyli na świat i liczyli się z jego naturą. Rozsądek. Rozumny osąd stanu rzeczy. A czym jest rozwaga,  którą należy ‘donośnie przywołać’. Donośnie, nie tak od niechcenia, na niby. Wydaje się, że tutaj, w wołaniu o rozwagę Pan chce naszego szczególnego skupienia. Bo rozwaga to jest postępowanie zgodne z rozpoznanym stanem rzeczy. Jeśli odczytuję Słowo to przychodzi czas na realizację. I aby owa realizacja była tym, o co Panu chodzi, my, jego wyznawcy, potrzebujemy dostępnej na wyżynach mocy. Bo realizacja jest najtrudniejsza i nie uda się postępować zgodnie z usłyszanym słowem bez tej łaski,  którą trzeba ‘donośnie przywołać’. Ona tam jest do strącenia. Tylko trzeba ogromnego chcenia.

Jednak nie da się nie zauważyć, że efekty, czy owoce, dostępne są na ściśle określonych warunkach:

dla prawych On chowa swą pomoc, On jest tarczą dla żyjących uczciwie. On strzeże ścieżek prawości, ochrania drogi pobożnych.’

Muszę uruchomić wszelkie swe umysłowe i wolitywne aktywa, by czerpać  owoce zrozumienia. Bez mojego udziału Biblia staje zamkniętym światem nieodkrytych możliwości. Jednak iść dalej trzeba. A obietnica nie byle jaka:

‘Wtedy sprawiedliwość pojmiesz i prawość, i rzetelność i każdą dobrą ścieżkę.’

Sprawiedliwość i prawość i każdą dobrą ścieżkę. Zatem, jest ich, dobrych ścieżek,  wiele. To cudownie. Dziękuję.

Wracam do hałd nieprzepracowanych wyzwań. Jest co robić.

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×